Trumna nie lubi stać pusta – Andrzej Dziurawiec

reżyseria Piotr Dąbrowski
Teatr Dramatyczny im. Al.Węgierki w Białymstoku

Ballada o morderstwie, czyli sielski kryminał

"Trumna nie lubi stać pusta" to tekst napisany przez Andrzeja Dziurawca na potrzeby Teatru Telewizji. Mimo to, po raz pierwszy, zrealizowany na deskach Teatru Dramatycznego w Białymstoku. Najnowsza propozycja sceny dorosłych, to wieloobsadowa historia samosądu na Rolce, który "trząsł całą wsią".

Bliżej dowiadujemy się wszystkiego w miarę upływu akcji, kaskadowo odsłaniają się wątki każdego z bohaterów sztuki, a postacie to nie byle jakie; z krwi i kości. Cała plejada osobowości i charakterów, które znamy, o których słyszeliśmy, słowem - lokalny koloryt, przesiadujący w małym sklepie, gdzie jedną z głównych rozrywek jest picie taniego wina. Czas płynie im leniwie, a to przyjedzie listonosz, a to jakieś codzienne przepychanki, spięcia z wspomnianym Rolko, który na każdego coś ma, w swoim czarnym zeszycie i przecież nie zawaha się tego użyć, jeśli nie będą mu płacić "haraczu".

W pewnym momencie jednak, ta sielanka zostaje zaburzona. Przed sklepem, z wozu wypadają trzy trumny, Doniec - emigrant z Ukrainy, mający za sobą kuracje w szpitalu psychiatrycznym, obwiesza mistycznie, że trzy trumny, poniosą za sobą trzy trupy. I tutaj w bohaterach ujawnia się, między słowami, myśl, dopuszczalność i chęć popełnienia zbrodni, na kimś, kto wszystkim wadzi. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy, gaśnie światło, ktoś zalewa sklepową piwniczkę, Rolka dzwoni na policję, ujawniając, że ktoś go zabił, potem sam przychodzi do sklepu z nożem w plecach, gdzie finalnie umiera itd. Przy czym zalewa nas komizm sytuacyjny i słowny.Szczególnie w trakcie dochodzenia prowadzonego przez byłego policjanta - Huberta Bogacza, wychodzi wtedy na jaw, że każdy miał powód, by zabić, szereg skomplikowanych powiązań, układa się w całość.

Ważnym elementem, który składa się na klimat tego spektaklu, jest scenografia i umieszczenie publiczności na dużej scenie Dramatycznego, widz ma wrażenie, ze jest w środku, w sklepie, a to wszystko, dlatego że na planie kwadratu, trzy ściany są tworzone właśnie widownią, czwartą jest sklep, na obrotowej platformie, pokazywany raz ze środka, raz z zewnątrz. Ale to nie wszystko, miejsc akcji jest więcej (jak to w Teatrze TV bywa). Reżyser wspomógł się projekcją multimedialną, nad rzeczonym sklepem, pojawia się telebim, widzimy na nim, trochę nierealne, ale bardzo smaczne animacje, ze zdjęciami głównych bohaterów, jakby animowanych w teatrze papierowym, może dlatego nie razi to przy drewnianej, oszczędnej, "pokrytej kurzem" scenografii złożonej ze zwyczajnych skrzynek.

Praktycznie cała obsada "Trumny." przez te dwie godziny spektaklu, jest na scenie, dlatego możemy im się bacznie przyjrzeć. Cieszy fakt, że ten sam spektakl oglądany tydzień po premierze, ewoluuje, już każdy jest w roli i ubiera swoją postać w kolorowe niuanse, tak potrzebne dla poczucia spójnej całości. Uwagę zwraca Krzysztof Ławniczak, grający właściciela sklepu, w którym rozgrywa się akcja. Jego Hubert Bogacz budzi sympatię, skupiony, skryty, nosi w sobie jakąś tajemnicę, jest trochę ponad "pijaczków tłum", to dobrze skonstruowana i poprowadzona postać. Wyrazisty jest też Andrzej Beya - Zaborski aktor Białostockiego Teatru Lalek, grający gościnnie Dońca. Moim zdaniem, te dwie postacie są zbudowane na wzajemnym kontraście, i to daje poczucie symetrii w tym spektaklu. Niestety zaburzoną przez chwilę, przez Jolantę Skorochodzką - listonosz, która zachowuje się, faktycznie, jakby była "z innej wsi". Poza tym, z ciekawszych postaci, mamy panią majorową (Krystyna Kasprowicz - Sokołowska) w moherowym berecie, która gra na granicy karykatury, jakby się jakiegoś radia nasłuchała. i Rolkę - (może trochę za mało parszywy i straszny) Tyszkiewicz.

Muzyka Jerzego Chruścińskiego zapełnia oszczędną scenografię i świetnie współgra z multimediami, nadaje lekki ton, żwawość akcji i wydarzeń. A spektakl, pomimo świetnej zabawy i śmiechu z mentalności, aspiracji życiowych i problemów jego bohaterów, gorzki, bo takich sklepików może i na pewno jest więcej, ich bywalców z ich de facto trudnym życiem, "wsi radosna, wsi wesoła." nie pokona.Ludzie skłonni do samosądu, do morderstwa, do zatajenia zbrodni, w imię pojmowanej przez nich sprawiedliwości, czy mniejszego zła, ludzie zastraszeni, ludzie ofiary, donosiciele i ludzie wilki tam mieszkają.

Spektakl grany jest z energią. Jego duży plus stanowi muzyka i pójście w stronę komizmu, satyry, a nie jak to było na premierze - filozofowania. Bo pokazywanie palcem "smutków", oblanych marazmem dnia codziennego, grozi dłużyzną.

Teatr im. J. Piłsudskiego w Białymstoku
Andrzej Dziurawiec
"Trumna nie lubi stać pusta"
reżyseria: Piotr Dąbrowski
scenografia: Marek Mikulski
efekty multimedialne: Krzysztof Kiziewicz
muzyka: Jerzy Chruściński
asystent reżysera: Julia Wacławik-Dąbrowska
Obsada: Hubert Bogacz - Krzysztof Ławniczak, Aspirant Basia - Arleta Godziszewska, Bromska - Danuta Bach, Major - Franciszek Utko, Majorowa - Krystyna Kacprowicz-Sokołowska, Parchyta Zdzisław - Sawomir Popławski, Doniec - Andrzej Beya Zaborski (gościnnie), Rolka Mieczysław - Rafał Olszewski, Gęba Czesław - Tadeusz Sokołowski, Wicek - Bernard Maciej Bania, Rolka Wiesław - Marek Tyszkiewicz, Spiker - Tadeusz Grochowski, Listonoszka - Jolanta Skorochodzka, Cudzoziemiec, Policjant - Piotr Półtorak
Premiera: 28 września 2007 r.

Agnieszka Michałowska
Dziennik Teatralny
7 listopada 2007