Mazepa – Juliusz Słowacki

reżyseria Krzysztof Prus
Teatr Dramatyczny im.Jerzego Szaniawskiegow Płocku

Warto wrócić do Słowackiego, który pod ręką Prusa mówi coś ważnego o Polakach - tych z epoki baroku, tych z epoki romantyzmu i tych współczesnych. Tych, którzy wstają od biesiadnego stołu i chwiejnym krokiem suną prosto na klęcznik. Tych, którzy jedną ręką przekładając karty brewiarza, drugą próbują zniewolić żonę gospodarza. Knują podłe spiski, a potem biczują się w otoczeniu miotanych świętym szałem mnichów, w oparach kadzidła (które na początku drugiego aktu autentycznie czuć). A wszystko - robią szczerze, głęboko, aż do krwi.
Są w tym przedstawieniu wspaniałe sceny zbiorowe, z tempem, wyrazem, ze świetnym ruchem scenicznym (scena finałowa z niezwykłym tańcem trupów wręcz przyprawia o dreszcze). Wspaniałe role. Prosta, ale nastrojowa (czyli mroczna jak samo dno piekieł) scenografia. Chwilami płocki "Mazepa" ociera się o - nie bójmy się użyć tego słowa - prawdziwy tragizm.

Milena Orłowska Gazeta Wyborcza Płock 8.09.2009
zobacz w internecie

Ta sztuka nie zawsze miała szczęście do reżyserów, ale tym razem się udało. Okazuje się bowiem, że nie zawsze trzeba wrzucić na scenę japońskie motocykle, wielki ekran filmowy czy przebrać aktorów w marynarki od współczesnych projektantów. Trzeba go tylko, ale i aż, dokładnie przeczytać.

Lena SzatkowskaTygodnik Płocki 17.09.2009
zobacz w internecie

Krzysztof Prus znów ściska za gardło. Jego "Mazepa", choć krwawy i niezwykle mroczny, urzeka lekkością i kunsztem wykonania. Reżyser wyszedł poza melodramatyczną interpretację dramatu. Pytanie "kto kogo kocha?" męczy nas od samego początku (dawno nie słyszałem tak ożywionych dyskusji w foyer, po pierwszej części przedstawienia), ale nie ono okazuje się najważniejsze. Prus wchodzi głęboko w mroczny świat najniższych instynktów. Wywala bebechy na wierzch i pokazuje - tacy byliśmy: mali, zawistni, egoistyczni. I pyta, czy nadal jesteśmy.
Prus "pozbył się" wszystkich postaci kobiecych z pierwowzoru, pozostawiając na scenie jedynie Amelię - ale nie jako obiekt westchnień, lecz pożądania. Żona Wojewody jest tu jak osaczona zwierzyna, której jedyną obrona jest autodestrukcja, która nawet jeśli kocha, to odrzuca miłość, aby nikogo nią nie skrzywdzić. Amelia to jednostka zagubiona w systemie, którego zasad nie rozumie i nie akceptuje, ale według których żyć musi. System to zamek z monumentalnymi dekoracjami; czarne sztandary i "serce sceny" czyli alkowa - ołtarz i grób w jednym. Scenografia doskonale buduje atmosferę mrocznego, przeszywajacego grozą zamczyska, a dzięki perfekcyjnej pracy świateł odnosimy wrażenie, że zamek jest wręcz organiczną istotą, przenikającą, pochłaniającą bohaterów dramatu. W tym zamku zwykli ludzie stają się potworami.
Ogromnym atutem inscenizacji Prusa jest fakt, że wszystkie figury dramatu są tu równorzędne, każda nakreślona wyraziście, eksponująca inny typ charakteru. Spisał się również nasz zespół aktorski. Dzięki temu
powstało wspaniałe mistyczne widowisko. Uniwersalne, każdy może je zinterperetować na własny sposób. Czytelne zarówno dla miłośników dramatów szekspirowskich jak i horrorów w stylu Stokera. Niezwykle plastyczne i oddziałujące na zmysły obrazy: scena balu, scena chłosty Jana Kazimierza czy końcowy taniec trupów przejdą do historii tego teatru.

rł Sygnały Płockie 15.09.2009, s. 11
zobacz w internecie

 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki
 Mazepa –  Juliusz Słowacki